Szukaj
  • Hynfra Post

Rewolucja, która zmieni całą Europę czyli wodór w natarciu – rozmowa z Dariuszem Pachniewskim

Dariusz Pachniewski - Dyrektor ds. rozwoju biznesu w Hynfrze jest w centrum wydarzeń związanych z wodorem. Znalazł jednak chwilę czasu na rozmowę z portalem EkoGuru.pl o tym jak w najbliższej przyszłości będziemy wykorzystywać wodór.

Mateusz Tomanek, portal EkoGuru.pl: Dlaczego wodór określany jest paliwem przyszłości?

Ponieważ jego zastosowanie w gospodarce pozwala osiągnąć tak zwaną neutralność klimatyczną. To znaczy, że wodoru możemy używać w różnej postaci do różnych celów energetycznych, ciepłowniczych, transportowych, przemysłowych, hutniczych. Stosując wodór w procesach technologicznych skutkiem ubocznym procesu spalania jest para wodna czyli krótko mówiąc woda. Spalanie wodoru nie powoduje emisji tlenków azotu, SO2, pyłów czy tlenków węgla. Używając wodór nie musimy myśleć o uprawnieniach do emisji, bo jej zwyczajnie nie ma. Obecnie takie uprawnienia kosztują 60 euro, a w przyszłym roku myślę, że ich cena może podskoczyć do 80, a nawet 100 euro za tonę.

Powiedział Pan, że produktem ubocznym spalania wodoru jest para wodna, ale przecież ona też jest gazem cieplarnianym.

Zgadza się. Jednak podejrzewam, że ilość wydzielanej pary wodnej w procesach technologicznych nie będzie na tyle duża, żeby wpłynąć na bilans całego ekosystemu planety. Ona się wydziela, ale nie wszystkie procesy spalania wodoru produkują parę wodną. Są takie, które produkują po prostu wodę. Przykładem jest choćby motoryzacja, ponieważ z samochodu na wodór nie wydobywa się para wodna, ale właśnie woda. To nie jest tak, że para wodna będzie powodowała na Ziemi efekt taki jak na przykład na planecie Wenus, gdzie jest gigantyczny efekt cieplarniany. U nas tego nie ma i nie będzie. Głównym skutkiem spalania wodoru jest sama czysta woda.

Czy Polska i świat są gotowi do transformacji w kierunku wodoru?

Jeżeli chodzi o proces elektrolizy czyli wytwarzania wodoru, to technologie są znane już od stu lat. Uzysk, czyli sprawność elektrolizera nie jest jeszcze bardzo zadowalający, ale sprawność tego urządzenia jest na tyle duża, że można podłączyć „darmowe” źródło energii z OZE w postaci słońca czy wiatru, a nawet biomasy i wytworzyć za ich pomocą energię, którą wykorzysta się do produkcji wodoru. Innej drogi obecnie nie ma, ale w przyszłości w powstaną tzw. SMRy.

SMRy?

Tak. Ja to nazywam ogniwami atomowymi. Będą one wytwarzały bardzo duże ilości ciepła i będą one zasilać wysokotemperaturowe ogniwa, które wytworzą nam wodór w bardzo dużej skali. Produktem ubocznym będzie woda, ale będzie to obiekt zamknięty, ponieważ woda ponownie będzie używana do tego procesu. Sprawność ogniw wysokotemperaturowych jest dzisiaj bardzo wysoka i myślę, że w przyszłości będzie to główne źródło wytwarzania wodoru. To jest jednak jeszcze melodia przyszłości.

SMR to małe reaktory atomowe z mocą mniejszą niż 300 MWe i poniżej 1000 MWth.

Czy Polska ma szansę stać się realną konkurencją w technologiach wodorowych?

Nie powinno się tego rozpatrywać w aspekcie konkurencji, ponieważ dążenie do gospodarki wodorowej jest dążeniem do gospodarki zeroemisyjnej. Na wszystkich konferencjach mówię, że ja chcę żyć w czystych czasach i chciałbym, aby produkcja energii odbywała się w sposób przyjazny dla środowiska. Konkurencja może odbywać się na innych płaszczyznach, na przykład w tempie przejścia na gospodarkę wodorową. Konkurencją może też być produkcja tańszych elektrolizerów czy stacji wodorowych. Pozytywną konkurencję będą mogły stosować miasta. Na przykład jedno miasto będzie miało trzy źródła wodoru, a drugie chce ich mieć sześć, ponieważ chce zapewnić energię dla swojej floty autobusów, a idąc dalej dla systemów oczyszczania miasta. To będzie jeden z kierunków, ponieważ śmieciarki będą zasilane wodorem. Ja widzę miejsce wyłącznie dla konkurencji pozytywnej.

Wodór jest gazem wybuchowym więc czy stosowanie go w motoryzacji będzie bezpieczne?

Na początku trzeba sprostować jedną rzecz. Wodór dla przyrody jest kompletnie nieszkodliwy. Jeżeli chodzi o jego wybuchowość, to aby do niej doszło musi powstać mieszanina wybuchowa, czyli jedna cząstka wodoru na trzy – cztery części powietrza. Następnie musi być iskra i wtedy następuje wybuch. Dawniej jak się napełniało butlę wodorem, to po kilku dniach okazywało się, że jest ona pusta. Dlaczego? Ponieważ wodór przenikał przez ściany butli i jeśli znajdowała się ona w pomieszczeniu zamkniętym, to mogło dojść do wybuchu. Obecne technologie są bardziej dojrzałe i stosuje się zbiorniki, w których wodór jest trzymany pod ciśnieniem 500 atmosfer. Nie ma możliwości, żeby wodór samoczynnie przedostał się przez ściany tych zbiorników, bo one są po pierwsze podwójne, a po drugie są wykonane z materiałów syntetycznych przez które wodór nie przeniknie. Bardzo ważna też jest detekcja wodorowa. Instalacje, które są teraz planowane i projektowane są zwizualizowane w ten sposób, że projektuje się nawet detektory osobiste i na instalacjach. One wykrywają wodór w cząstkach PPM. To oznacza, że te urządzenia są w stanie wyłapać jedną tysięczną cząstek wodoru na metr sześcienny. Przy takim poziomie nic się nie stanie, ale już mamy informację, że coś się dzieje i coś się mogło stać.

Co ciekawe, to ubrania dla osób obsługujących instalacje wodorowe też muszą być bezpieczne i nie mogą generować ładunków elektrostatycznych. One mogłyby powodować samozapłon. To są bardzo zaawansowane technologie, ponieważ nawet żarówki stosowane w instalacjach wodorowych muszą być w specjalnych oprawach.

A co w przypadku awarii instalacji?

Jeśli taka sytuacja się zdarzy, to należy rozszczelnić instalację, żeby wodór miał możliwość ujścia w atmosferę nie zapalając się. To jest wielka zaleta wodoru, ponieważ on nie skazi środowiska tak jak ropa.

Wspomniał Pan o zbiornikach, które obecnie nie przepuszczają wodoru. Czy w związku z tym ich cena jest na tyle wysoka, że stanowi pewną barierę w rozwoju technologii wodorowych? Mamy przykład choćby Toyoty Mirai, która jest drogim samochodem.

Kwota 300 tysięcy za samochód robi wrażenie, prawda? Ja na konferencjach zadaję pytanie czy kupując Audi A6 czy najnowsze BMW zapłacimy mniej? Patrząc na aktualne cenniki takich samochodów złapiemy się za głowę, a dodatkowo musimy pamiętać, że na takie samochody będziemy czekać nawet dwa lata.

Wracając do polskich spraw, to chciałem zapytać jakie inwestycje prowadzimy w kierunku transformacji wodorowej?

Jeżeli chodzi o Polskę, to 14 października zostało podpisane porozumienie sektorowe zrzeszające uczelnie państwowe, samorządy, firmy państwowe i prywatne. Ma ono odpowiadać na pytanie jak w przyszłości ma wyglądać gospodarka wodorowa, jakie segmenty ma objąć. Wynika z tego, że mamy mieć rozwiniętą gospodarkę wodorową po roku 2030. Wynika to z uwarunkowań, które daje nam Unia Europejska i mam tu na myśli Europejski Zielony Ład, Fit for 55 czy różnego rodzaju standardy morskie, lotnicze czy w końcu samochodowe czyli euro 6d. Ja bym chciał natomiast, żeby kolejna norma samochodowa miała już we wszystkich swoich podpunktach zero, zero i jeszcze zero.

W jaki sposób obecnie produkujemy wodór? To nie jest tylko elektroliza, prawda?

Absolutnie nie jest to tylko elektroliza. Ona jest docelowym źródłem wytwarzania wodoru, ale do niej musi być podana energia w zielonej certyfikacji. Na dzień dzisiejszy w Polsce produkuje się wodór inny niż zielony czyli szary czy niebieski. On pochodzi z procesów petrochemicznych czy z zakładów produkujących nawozy sztuczne. Polska rocznie produkuje ponad 1 mln ton wodoru rocznie co w Unii Europejskiej czyni nas znaczącym producentem. Jest to wodór klasyfikowany jako niezielony, co oznacza, że do jego produkcji musimy troszeczkę zatruć środowisko gazami w postaci dwutlenku węgla.

Każde niezielone źródło produkcji wodoru w postaci na przykład procesu hydrocrackingu w rafineriach emituje pewne ilości szkodliwych substancji do środowiska. Ich dokładną ilość określają specjalne tabele, które wskazują ile kilogramów bądź ton dwutlenku węgla na jedną tonę wyprodukowanego wodoru jest emitowane. W ten sposób możemy zobaczyć, że produkując wodór z gazu ziemnego mamy wyliczoną emisyjność w ilości kilku ton CO2. Docelowo ten proces będzie zamieniony na zieloną energię, ale póki co problemem są procesy chemiczne w zakładach chemicznych. Mówię o nich, ponieważ do produkcji nawozów sztucznych używa się wodoru w bardzo dużych ilościach. Żeby go zamienić na wodór zielony trzeba dostarczyć bardzo dużo energii.

Zobacz również: Eksperci przeciwko budowie elektrowni wodnych w Himalajach

Wszyscy wiemy, że to przemysł najbardziej zatruwa naszą planetę, dlatego chciałbym zapytać kiedy zobaczymy pierwsze instalacje wodorowe w przemyśle?

W tym momencie Szwecja prowadzi program Hybrid, którego celem jest wytwarzanie metalu w oparciu o wodór. Do 2030 roku Szwedzi przy produkcji swojej stali chcą wykorzystywać tylko i wyłącznie wodór. Są w tym momencie technologie pieców elektrycznych, które zasilane są zieloną energią. Uważam, że taka zmiana w przemyśle nastąpi bardzo szybko, ponieważ zgodnie z normami będziemy musieli to zrobić i nie będzie innego wyjścia po prostu. Kiedy te wszystkie normy będą działać, to aby móc wytwarzać dany towar będziemy musieli pokazać, że ograniczyliśmy ślad węglowy przy jego produkcji. To również będzie dotyczyło żelaza. Na każdej puszce czy konserwie będzie musiała znaleźć się informacja o tym jak producent ograniczył ślad węglowy przy jej wytworzeniu. I to będzie dotyczyło wszystkiego, od papieru użytego na etykietę po farbę użytą do druku tej etykiety. Pakiety, o których mówiłem będą trudne do zrealizowania i zdaję sobie z tego sprawę, ale te zmiany już zostały puszczone w obieg w Unii Europejskiej. Już w przyszłym roku firmy i spółki będą musiały wykazać jak ograniczyły ślad węglowy i to jest dowód na to, że to już się dzieje.

Wrócę na chwilę do motoryzacji. Czy wodór jako paliwo do samochodów kiedyś się spopularyzuje na tyle, że wszyscy będą go tankować? I nie mam tutaj na myśli samochodów kosztujących setki tysięcy złotych, ale takie po bardziej przystępnych cenach dla zwykłego człowieka.

Spopularyzuje się to szybciej niż Panu się wydaje. Niektórzy producenci chcieli przerwać proces produkcji samochodów benzynowych w 2050 roku. Po kilku miesiącach niektórzy z nich przesunęli to na 2040, a ostatnio Volvo zdecydowało się zaprzestać produkcji samochodów spalinowych po roku 2035. Rząd Norwegii podjął decyzję, że na tamtejszych stacjach paliwowych nie będzie już dostępna ani benzyna ani olej napędowy nie za 9 lat, ale już w przyszłym roku. To przyśpieszenie jest niesamowite więc uważam, że ta rewolucja przyjdzie bardzo szybko. Musimy oczywiście wziąć pod uwagę, że Norwegia to kraj, gdzie większość samochodów to pojazdy elektryczne bądź wodorowe. I dla nich jest to normalna rzeczy i żadne science – fiction.

Ta rewolucja również będzie w pewnym sensie wymuszona przez normy, ponieważ kolejne z nich sprawią, że produkcja samochodów spalinowych po prostu nie będzie opłacalna.

Dlaczego

Ponieważ, żeby spełnić normy emisji spalin, to producent będzie musiał wydać około 100 tys. złotych za samą aparaturę do tego. Cena samochodu spalinowego będzie wówczas tak wysoka, że samochody wodorowe staną się po prostu tańsze.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

15 wyświetleń0 komentarzy